Lecz uważaj! Twoje ręce, które teraz trzymają przedmiot, pąpują krew. Bezustannie. Całe życie. To dla ciebie takie jasne, że coś robisz, chwytasz, nie zastanawiasz się nad tym nigdy, ba, nie przykuwasz uwagi, jest ci to w sumie zbędne, ale też nie zachwycasz się nad fenomenem, jakim jesteś. Nauka dała nam wielki, szczegółowy wgląd w to, jak bujny i złożony jest świat; jak jest piękny, zbalansowany, połączony we wszelkich aspektach, jak odnogi wielkiej rzeki, tak i nasz układ krwionośny, jak piorun, tak i nasz układ nerwowy, jak liście roślin, tak i para zamarzająca na szybie. Och! Gdybyśmy nie mieli szyb, jakże pozbawiony słodkości byłby nasz świat, choć mówią, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal... A my możemy dostrzec. Tak wiele. Mojemu sercu tylko żal tego, że tak wielu patrzy, ale nie dostrzega. Tak wiele osób znam. Są piękne, wrażliwe istoty, które potrafią docenić dar istnienia, które jakoby dało im szansę (każdemu z nas) aby móc rozpalić świadomość!
Jakże niesamowite jest, że możemy sobie zdać z tego sprawę. A jednak istnieją ludzie bardziej ślepi niż boczna uliczka w zaułku...
Ktoś bardzo mylnie przekonuje, że można trafić do nieba, jeśli tylko wypowie się kilka zdań przed śmiercią. Miałoby to przekreślić życie, które siało piekło. Jakby za magicznym skinieniem różdżki, cierpienie pozostawione po sobie miałoby zostać wymazane, krzywdy cofnięte, gleba raz zaorana znów miałaby stać się dziewiczą. A wszystko za sprawą słowa "wierzę"?
Niestety, przedłużenie twojej personalnej egzystencji to bajka. Ma działać na twoją wyobraźnię, a że nie umiesz dobrze jej zinterpretować, ani zrozumieć tego, do leży za metaforami, bo tak na prawdę nikt nie wie i nie widzi oczywistego - kresu - poprzez kurtynę metafor i zagadek, jakimi wielkie religie nas karmią, pod pretekstem niesienia prawdy (ach, jakże wielkie szkody wyrządzają, wykrzywiając rzeczywistość w swym zwierciadle). Niestety, cokolwiek chcesz nazwać prawdą - jeśli nie mówisz tego w odniesieniu do czegokolwiek, a tylko idziesz i "przedstawiasz prawdę" to kłamiesz. Prawda nie potrzebuje przedstawienia. Za to tak wiele osób robi przedstawienie. Przedstawcie sobie ich wszystkich - krzykaczy, kaznodziejów, pozerów, nawiedzone dusze, opętane, oszalałe, zwyrodniałe umysły...
A wszyscy skończymy w piachu. Jednak to, co zostanie po nas, będzie dalej żyło. Życie to ciągłość, WIELKA KOLCZUGA, a każde z nas jest w niej oczkiem. Kolczuga ta nie ma początku, końca, krawędzi. Żadne z jej oczek nie posiada imienia. Zdążyło nam się być jednym z tych oczek. Jutro kolczuga przesunie się, a nas już nie będzie. Migotamy jak gwiazdy na rozedrganym niebie, a niektórzy wiedzą, że nie będą świecić wiecznie i nie starają się nic innego robić, ponad to, żeby realizować swoją naturę poprzez wzrost na danej im glebie. Mam nadzieję, że będziemy czynić glebę żyzną, aby przyszłe pokolenia miały na czym wzrastać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz