Jednak jak na grę takich rozmiarów, Cyberpunk blednie przy immersji, którą mamy w grach takich jak Elder Scrolls lub Fallout.
Brakuje mi tu kilku prostych elementów rozgrywki, takich jak możliwość zmiany wyglądu postaci - operacja plastyczna, zmiana fryzury, budowy ciała i widocznych na skórze wszczepów, oraz możliwości dodania nowych tatuaży, jak i usunięcia starych - hej, mamy rok 2077!
Inny aspekt, który chętnie bym zobaczył to możliwość urozmaicenia samochodu. Powinny istnieć warsztaty, gdzie można zmienić kolor karoserii i tapicerki. Nie wiem czy zbyt dużo wymagam od gry tego gatunku, ale tuning aut byłby fajną rzeczą.
A skoro jesteśmy przy tuningu - ulepszenia broni są spoko, jednak brak możliwości powiększenia magazynka jest smuteczkowy, zwłaszcza w snajperkach. Ale to jeden szczegół. Zawsze możemy znaleźć fajniejszą spluwę z większym magazynkiem.
I w końcu misje poboczne. Pomijając misje fabularne z postaciami drugoplanowymi, przejdźmy do kontraktów. Mamy kilka modeli owych - wykradnij coś, uratuj kogoś, wyrwij chwasta, wgraj złośliwe oprogramowanie... Misje, które po prostu dają Ci punkty doświadczenia, polepszają uliczną reputację i znajdujesz w nich sprzęt i komponenty. Te zlecenia dostajemy głównie od fixerów. Poza tym na mieście mamy rozboje w toku i wezwania na miejsce zbrodni od policji, gdzie możemy o terweniować walcząc ze złem i występkiem. Wszystko ok, dopóki nie przejdziesz kilkunastu i nie zorientujesz się, że są wszystkie są niemal identyczne w swoim charakterze, przez co stają się męczące, nudne i ostatecznie zniechęcające.
I tutaj dochodzę do sedna - immersji. Tego typu szeregowe misje, które wymieniłem powyżej, widzieliśmy już setkach gier. Nie ma w nich nic interesującego. Robisz je po prostu dla nabijania doświadczenia, jednak zabijają one całą zabawę, sprowadzając grę do grindingu. Jednym ze sloganów gry jest "bądź kim zechcesz", z tym, że pozostajesz tylko najemnikiem na usługach fixerów, walczącym o przetrwanie i znalezienie rozwiązania na problem zjadającego twoją osobowość wadliwego wszczepu. Masz kilka tygodni lub miesięcy zanim kompletnie przejmie nad tobą kontrolę, więc nie wespniesz się na szczyt kariery jako szef gangu, nie zostaniesz bohaterem obywateli, którzy prosiliby cię o pomoc, i nie zostaniesz nawet lepiej traktowany przez ludzi, którzy rzekomo darzą cię sympatią. Przykład: gdy zdobędziesz uznanie rodziny Aldecados (jedynego gangu, z którym możesz się zaprzyjaźnić że względu na to, że ma powiązanie z główną fabułą), jego członkowie i tak odzywają się do ciebie jak do śmiecia z ulicy. Powiedzmy że twoja reputacja uliczną wzrosła do wysokiego poziomu. Ale idąc sobie ulicą, jakoś tego nie widzisz. Ludzie nadal zwracają się do ciebie grubiańsko, chociaż mógłbyś wyglądać na kogoś groźnego. Gangusy znacznie niźsi rangą będą cię atakować (gwarantując sobie rozbryzganie swoich flaków na chodniku), gdy postoisz zbyt blisko nich przez zbyt długą chwilę, zamiast uciekać ratując swoje życie... Więc mimo tego, że "możesz być, kim chcesz", nie możesz zmienić tego, że dla wszystkich jesteś tylko pozerem z ulicy, a twoje powiązania nic nie znaczą i prawie w ogóle nie mają odbicia w świecie przedstawionym.
Głównym usprawnieniem byłaby możliwość interakcji i wejścia do gangów. W mieście mamy ich chyba sześć, ale z żadnym z nich nie możemy się bardziej lub mniej zaprzyjaźnić. Nie widać w nich żadnej hierarchii, nie ma bossów, siedzib głównych, ani nie dostaniemy od nich kontraktów, które budowałby by naszą reputację wśród tych frakcji (na przykład zależnie od tego, z kim byśmy się przyjaźnili, zyskalibyśmy wśród pewnych gangusów przychylność lub wrogość). Tym czasem reputacja uliczna odblokowuje jedynie nowe zadania, samochody, kilka wszczepów i ubrań, które jej wymagają. Moim zdaniem - trochę to zbyt prostackie, delikatnie mówiąc.
To kilka uwag, które moim zdaniem uczyniłyby tą grę znacznie fajniejszą i bardziej grywalną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz